-------
Jak tylko pani McGonagall powiedzała, że Hermiona jest prefektem, natychmiast wiedziała, że chce mieszkać z Alice. Pomyślała, iże zgodzi się na beżowo - czekoladowy pokój.
To było jasne, że mają wspólny salon z Blaisem i Draco (kogo innego wybrałby Blaise?) ale wspólna łazienka? Kto to wymyślił? Dzieczyny były tym faktem załamane, ale tylko trochę, bo zaraz zabrały sie do czarowania swojego pokoju, to znaczy Hermiona, bo Alice zarywała do Blaise'a. Draco nie poznawał przyjaciela. Przecież to Blaise zazwyczaj podrywał dziewczyny, a nie na odwrót. Ale Hermionie to nie przeszkadzało. Wyczarowala dwa wielkie łoża z dużą ilość poduszek o kolorach: od beżu do ciemnej czekolady oraz w ramie z drewna debowego. Potem po stoliku nocnym dla każdej. Puszyste dywany, biurka, krzesła, pergaminy, ksiazki, ogromne szafy (przecież to kobiety!) Można by powiedzieć, że było skończone. Do tego wszystkiego Hermiona dodała kominek. Salon był już ozdobiony przez Alice i Blaise'a, a pokój chłopaków urządził Draco (i to nawet w dobrym stylu [wow]). Blaise i Alice siedzeli na kanapie wtuleni w siebie, a Draco i Hermiona usiedli na fotelach naprzeciwko siebie i prowadzili konwersacje w niezwykle poważnym tonie. Tak minęły im pierwsze godziny w nowych dormitoriach. Póznej pojawiła się ognista whisky. Później nie wiadomo skąd chłopacy znaleźli wódkę. Dziewczyny były już wstawione, więc piły. Mieli szczęście, że następnego dnia była sobota. Hermiona i Blaise musieli na 15 być u dyrektorki. Ale spali do 13 i dziewczyna trochę spanikowała. Obudziła wszystkich z krzykiem i pobiegła do łazienki zrobić się na bóstwo i tak oto wyszła:
Alice nie mogła być gorsza, w końcu jako, że Blaise jest prefektem może wychodzić z kim chce i kiedy chce do Hogsmeade, więc dziś szli na pierwszą randkę:
Razem z Blaisem pobiegli do pani dyrektor. Było 10 po 15, bo się zagadali
- Dzień dobry - przywitali się.
- Witajcie, usiądzcie i bez zbędnych słow przejdźmy do sedna. Kiedy przyjęcie (impreza)?
- Myślałam nad piątkiem, ale Blaise powiedzal, że fajnie by było opuścić trochę lekcji i zrobić to w środę - powiedzala zgodnie z prawdą.
- Zrobimy w środę - uśmiechnęła się McGonagall.
- To swietnie! - prawie krzyknął Blaise.
- Zróbmy tak: zajmiecie się wszystkim, a ja we wtorek sprawdzę jak wam idzie, dobrze?
- Oczywiście, proszę pani - rzekł Blaise.
- A właśnie, jedna najważniejszych rzeczy. Żeby dodać trochę nauki: wszystkie dziewczęta mają się nauczyć zaklęcia zmieniającego długie suknie balowe (pierwsze 2 godziny balu) na fajne, mogą byc wyzywające stroje na dyskotekę, jasne? - Jasne- odpowiedział Blaise. a Hermionie o miało szczęka nie opadła. Zawsze były surowe zasady, co do stroju, a tu... "Czy ona powiedzala 'wyzywające' - Hermiona zamienówiła.
- Chłopacy niech nauczą się wyczarowywać kwiaty, niby proste zaklęcie. gdyby to były zaklęcie, ale macie je transmutować z drobinek kurzu.
Imprawza w stylu Slytherin+Gruffindor.
- Tak jest - odpowiedzieli rownocześnie.
- Może znajdziecie sobie partnerów z innych domów? Przecież to mogą byc przyjaciele ...- powiedzała "McSztywna", Blaise ucieszył Hermiona już mniej.
- Tak, to dobry pomysł, ja pójdę z wspaniałą Alice, a ty Hermiś możesz pójść z naszym ukochanym "Smokiem" - szepnął Blaise.
- To świetnie i pamiętajcie, że pierwszy taniec należy do was - uśmiechnęła sie. I tak oto zostało ustalone z kim Hermiona idzie na bal.










